ARTYKUŁY

Dobrze jest… wejść na szczyt Spotkanie z Kingą Baranowską

Uczestnicy drugiego spotkania z cyklu „Dobrze jest…”, które odbyło się 27 maja na Dziedzińcu im. Fahrenheita PG, mieli okazję spędzić dwie i pół godziny w towarzystwie Kingi Baranowskiej. Znana himalaistka opowiadała o swoich wysokogórskich osiągnięciach, odpowiadała na liczne pytania słuchaczy i chętnie rozdawała autografy.

Kinga Baranowska w latach 2003–2015 zdobyła dziewięć ośmiotysięczników. Na wszystkie wspięła się bez wspomagania tlenem. Jako pierwsza Polka stanęła na szczytach Dhaulagiri, Manaslu i Kanczendzonga. Wejście na ten ostatni, zwany „górą, która nie lubi kobiet”, dedykowała Wandzie Rutkiewicz. Obecnie Kinga Baranowska jest członkinią kadry narodowej Polskiego Związku Alpinizmu we wspinaczce wysokogórskiej oraz członkinią zarządu Klubu Wysokogórskiego Warszawa. Prowadzi wystąpienia motywacyjne dla firm i jest prelegentką na różnych konferencjach.

Himalaizm to sport ekstremalny

Podczas spotkania na Politechnice Gdańskiej Kinga Baranowska zaprezentowała zdjęcia i filmy ze swoich wypraw w Himalaje i Karakorum. Opowiadała o tym, jak przebiegają przygotowania do wyprawy, jakie są elementy ubioru himalaistów i czym się odżywiają. Uczestnicy, oglądając nagrania z podejść na szczyty, mogli się przekonać, jak ekstremalnym wysiłkiem dla organizmu jest zdobywanie takich wysokości oraz jak nieprzewidywalne warunki panują w bazach na ośmiotysięcznikach. Prelegentka wspomniała, że zdobywając szczyt Dhaulagiri w 2007 roku, z powodu wyjątkowo niebezpiecznych warunków zmuszona była wycofać się zaledwie 100 metrów przed wierzchołkiem.

Nie tylko góry

Następnie rozmowę z himalaistką prowadził Jakub Kaługa (RMF FM). Dziennikarz pytał Kingę Baranowską m.in. o czynniki sukcesu wyprawy na ośmiotysięcznik. Prelegentka podkreślała, że kluczowe są dla niej mentalne przygotowanie, zgrany zespół, dobrze przemyślana taktyka podejścia oraz dbałość o kwestie bezpieczeństwa. Dodała, że trzeba pamiętać o tym, że szczyt to dopiero połowa drogi, a zejście jest trudniejsze niż podejście. Zapytana o plany wspinaczkowe wyznała, że nie chce wyznaczać sobie konkretnych celów i zaznaczyła, że istotny jest dla niej balans pomiędzy sportem a życiem zawodowym i prywatnym. Jakub Kaługa zwieńczył rozmowę pytaniem o to, jak Kinga Baranowska czuła się jako zdobywczyni tytułu Mistrza Mowy Polskiej. Prelegentka stwierdziła, że przyznanie jej wspomnianego wyróżnienia bardzo ją zaskoczyło, a zabawną konsekwencją tego zdarzenia była spora liczba maili od osób wytykających jej błędy językowe, które miała popełnić w trakcie publicznych wystąpień.

Pełna sala i kolejka po selfie

Uczestnicy w całości wykorzystali czas przeznaczony na pytania z sali. Wiele osób po oficjalnym zakończeniu wydarzenia czekało w kolejce po autograf i zdjęcie z Kingą Baranowską. Prelegentka dziękowała Politechnice za życzliwe przyjęcie i była mile zaskoczona frekwencją. Udział wzięło niemal 230 osób. Kolejne spotkanie z cyklu „Dobrze jest…”, który Politechnika Otwarta realizuje wspólnie z dominikanami z Gdańska, odbędzie się w październiku. 

Relacja dostępna jest również w wersji elektronicznej na stronie Pisma PG.