Więcej niż studia – wywiad z inż. Mają Daroszewską, absolwentką nanotechnologii | Politechnika Gdańska

Treść strony

Aktualności

Data dodania: 2026-03-20

Więcej niż studia – wywiad z inż. Mają Daroszewską, absolwentką nanotechnologii

Doroszewska
Fot. Tomasz Swebocki
Maja Daroszewska, młoda inżynierka z zapałem do odkrywania nieznanego, kapitan akademickiej reprezentacji lekkoatletycznej i wokalistka, dla której scena jest równie naturalna jak laboratorium. Z wyróżnieniem ukończyła nanotechnologię na Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej PG, a teraz kontynuuje naukę na studiach magisterskich na inżynierii materiałowej.

EWA LACH: Jakiś czas temu w mediach społecznościowych PG ukazał się post na temat Twoich osiągnięć, w tym m.in. o nagrodzie dla najlepszego studenta naszej uczelni. Pod wpisem pojawił się komentarz: „Człowiek orkiestra po prostu”. Trudno się z nim nie zgodzić, bo profesjonalnie zajmujesz się i badaniami naukowymi, i sportem, i muzyką. Jak łączysz te wszystkie odbiegające od siebie dziedziny?
MAJA DAROSZEWSKA: Po prostu wszystko, co robię, bardzo lubię. Może się wydawać, że moje pasje od siebie odbiegają, ale ja widzę, że na wielu płaszczyznach się łączą. Jeśli nauczy się jakiejś umiejętności w jednej dziedzinie, to można ją z powodzeniem przełożyć na inną – choćby kreatywne myślenie czy zarządzanie czasem. Ta cecha, która jest potrzebna i w muzyce, i w sporcie, przydaje się właściwie wszędzie. Widzę, że umiejętności wyniesione np. ze szkoły muzycznej przydają mi się potem na studiach czy w laboratorium, gdzie tworzymy nowe materiały. To bardzo kreatywne działanie – trochę jak w muzyce, gdzie też coś się tworzy. Pociąga mnie to, że odkrywamy coś nieznanego i staramy się działać na granicy wiedzy, zajrzeć odrobinę dalej i dołożyć swoją cegiełkę do rozwoju nauki.

Jak wygląda Twój dzień? 
Mam stały grafik. Rano najczęściej lecę na studia albo do laboratorium porobić badania. Średnio trzy razy w tygodniu mam treningi lekkoatletyczne w naszym Centrum Sportu Akademickiego. Regularnie chodzę też na siłownię. Kilka razy w tygodniu mam zajęcia w szkole muzycznej. 

Co to za szkoła? 
Empire Music School. To nie jest klasyczna szkoła, a szkoła rozrywkowa, która daje dużo „funu”. Już dziewiąty rok doskonalę tam śpiew i grę na pianinie. Raz w tygodniu mamy zajęcia grupowe, podczas których uczymy się grania w zespole, harmonii czy też kształcimy słuch muzyczny. Zwykle na koniec semestru nasza szkoła robi koncerty tematyczne. Graliśmy m.in. muzykę Queen, Michaela Jacksona czy hity lat 60. i 90. 

Dlaczego zdecydowałaś się właśnie na Politechnikę Gdańską i czym kierowałaś się przy wyborze kierunku?
Urodziłam się i przez całe życie mieszkałam w Gdańsku. Bardzo lubię to miasto i nie chciałam się wyprowadzać, dlatego od początku wiedziałam, że będę studiować na miejscu. Ponieważ interesują mnie nauki ścisłe, byłam w stu procentach pewna, że wybiorę politechnikę. Kiedy szukałam kierunku studiów, zależało mi na połączeniu różnych dziedzin, dlatego zdecydowałam się na nanotechnologię. Jest to bardzo interdyscyplinarny kierunek, uczyliśmy się wielu różnych rzeczy i myślę, że był to strzał w dziesiątkę.

Co cię najbardziej zaskoczyło na początku studiowania?
Ogrom całego kampusu i to, ile rzeczy się tu dzieje, robiły duże wrażenie na mnie i na wielu osobach z mojego kierunku. Wszystkie korytarze wyglądały na początku bardzo podobnie, więc gdy próbowaliśmy znaleźć jakąś salę w Gmachu Głównym, czuliśmy się trochę jak w Hogwarcie. Fajne było to wspólne odkrywanie kampusu – nowych miejsc, przejść i zakamarków. Zresztą do tej pory czasem zdarza mi się odkryć coś nowego. Nawet ostatnio, podczas międzynarodowej szkoły letniej na PG dla studentów i doktorantów mieliśmy wycieczkę z przewodnikiem, który tłumaczył, co oznaczają rzeźby na budynkach poszczególnych wydziałów PG. To było odkrywanie kampusu z zupełnie innej perspektywy.

Studiuje Ci się tak, jak tego oczekiwałaś?
Tak. Pamiętam, że nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu będziemy mogli przełożyć wiedzę teoretyczną na praktykę. W planie studiów mamy zajęcia laboratoryjne, więc każdy ma styczność z realnym sprzętem, ma okazję praktykować i to przez całe studia.

Jaka jest atmosfera na zajęciach?
Kadrę mamy ciekawą. Jest dużo młodych wykładowców. Wszyscy są dla nas bardzo życzliwi i nastawieni prostudencko. Można zwyczajnie z nimi porozmawiać, bez spięcia. Wspierają nas i starają się ciekawie opowiadać o swoich przedmiotach. Zdecydowana większość przedmiotów jest na plus – pewnie są jakieś pojedyncze, których nie będziemy jakoś supermiło wspominać. Ale z reguły tak się dzieje, nieważne gdzie się studiuje, zawsze znajdzie się jakiś przedmiot, który okaże się trochę bardziej uciążliwy.

Czułaś jakieś obawy przed rozpoczęciem studiów?
Byłam bardzo podekscytowana tym, że podczas studiów będę mogła uczestniczyć w zajęciach praktycznych. Laboratorium wydawało mi się niezwykle fascynujące, dlatego ciekawość zdecydowanie przeważała nad stresem i obawami.

Nad czym aktualnie pracujesz w tym upragnionym laboratorium?
Zajmuję się głównie opracowywaniem i badaniem nowych materiałów do oczyszczania wód. Wraz z moją promotorką dr inż. Martą Prześniak-Welenc z Instytutu Nanotechnologii i Inżynierii Materiałowej tworzymy adsorbenty. Są to materiały, które po umieszczeniu w wodzie przyciągają do siebie zanieczyszczenia, tym samym ją oczyszczając. Zaczynamy badania nad usuwaniem jonów metali ciężkich, które są szczególnie problematyczne. Z kolei z prof. Jackiem Rylem, także z Instytutu Nanotechnologii i Inżynierii Materiałowej, skończyliśmy projekt dotyczący sensorów elektrochemicznych z druku 3D, które służą do detekcji resztek farmaceutyków w wodach. Pokazują one, gdzie np. stężenie pozostałości po lekach jest za duże, dzięki temu w takim miejscu można podjąć działania naprawcze. W naszym projekcie zastosowaliśmy ekologiczną metodę aktywacji ich powierzchni z użyciem lasera. Chcieliśmy dogłębnie poznać i zrozumieć, jakie mechanizmy zachodzą podczas tego procesu. Dzięki temu możemy projektować takie sensory jeszcze bardziej świadomie. 

Brzmisz jak naukowczyni. 
W przyszłym roku planuję dostać się na doktorat, przyznaję, że marzy mi się kariera naukowa.

Jak to się stało, że jeszcze studiujesz i jesteś częścią prawdziwego zespołu naukowego?
Pracownicy naukowi coraz częściej starają się ściągnąć do swoich projektów studentów, jeśli wiedzą, że są zainteresowani daną tematyką naukową. To dla nas, młodych, szansa do rozwoju. Ponadto studenci na II stopniu studiów mogą skorzystać z programu pod nazwą „Indywidualne studia badawcze”. W ramach tego programu można złożyć wniosek o grant Radium i otrzymać pieniądze na badania. Ja w ramach Radium próbuję otrzymane przeze mnie nanomateriały, które przebadaliśmy już pod względem wielu właściwości fizycznych i chemicznych, „zamknąć” w czymś bardziej aplikacyjnym, jak kapsuła czy hydrożel, tak aby można było wygodnie i bardziej praktycznie umieścić je w wodzie, w realnych warunkach. To kolejny, bardziej wdrożeniowy etap mojej pracy.

Co Cię najbardziej kręci w laboratorium?
Obcowanie ze sprzętem. Cieszę się, że faktycznie mogę korzystać z zaawansowanej aparatury i tworzyć coś nowego, łącząc różne substancje chemiczne ze sobą.

Jak Wam coś długo nie wychodzi, to jest frustracja?
W nauce jest tak, że w większości przypadków nie będzie wychodzić. Jednak w końcu dochodzimy do takiego momentu, w którym znajdujemy metodę dającą efekty – wtedy ją rozwijamy i udoskonalamy.

Wróćmy do sportu. Reprezentujesz PG na Akademickich Mistrzostwach Polski i jesteś kapitanem sekcji lekkiej atletyki.
Razem z kolegą pełnimy rolę kapitanów. Mamy umowny podział na sekcje – osoby biegające, skaczące oraz rzucające, czyli tak zwane konkurencje techniczne. Każdy trenuje według planu dopasowanego do swojej specjalizacji, ale mimo że lekkoatletyka może wydawać się sportem indywidualnym, nam udało się stworzyć z niej prawdziwy sport drużynowy. Chętnie się ze sobą spotykamy poza typowymi treningami, np. na wspólną grę w kosza. Mamy na swoim koncie kilka wygranych. Dziewczyny zdobyły złoto w sezonie 2023/2024, 
a srebro w 2024/2025 w klasyfikacji generalnej AMP.

A jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z lekką atletyką na PG?
Już w drugim tygodniu studiów dołączyłam do sekcji lekkiej atletyki. Dowiedziałam się o tej możliwości od koleżanki i pamiętam, że byłam bardzo zadowolona, że mi się udało. Uwielbiam sport, tak samo jak moi rodzice. 

Masz na swoim koncie wiele osiągnięć: prezentowałaś wyniki swoich badań na konferencjach, jesteś autorką i współautorką rozdziałów w monografiach oraz artykułów naukowych. Otrzymałaś Stypendium Marszałka Województwa Pomorskiego oraz kilka nagród, które przyznawane są tylko najlepszym. Które z tych wyróżnień jest dla Ciebie szczególnie ważne?
Konkurs Czerwonej Róży był dla mnie dużym i bardzo ciekawym wyzwaniem. To wyjątkowy konkurs, ponieważ nie oceniano w nim wyłącznie osiągnięć naukowych, ale również umiejętność zaprezentowania siebie i swojej pracy. Trzeba było pokazać coś więcej niż listę sukcesów, co było wymagające, ale jednocześnie bardzo rozwijające. Jednak największym wyróżnieniem była dla mnie Nagroda dla Najlepszego Studenta PG, którą odebrałam podczas inauguracji roku akademickiego – przyznana przez Politechniczny Klub Biznesu PKB+.

Działasz w kole naukowym RedOx.
Tak, jestem tam kierownikiem sekcji projektowej. To koło elektrochemiczne, zajmujemy się głównie sensorami oraz drukiem 3D. Uczestniczymy 
w wielu akcjach popularyzujących naukę, takich jak Bałtycki Festiwal Nauki, FOKA czy Dzień Otwarty.

Wygląda na to, że masz do dyspozycji dłuższą dobę.
Słyszałam to zdanie już kilka razy, ale tak naprawdę jak się ma więcej rzeczy na głowie, to i czas się znajdzie. Nie narzekam na brak snu, mam czas na spotkania ze znajomymi.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Ewa Lach

10 wyświetleń