Data dodania: 2026-02-24
Gwałtowne roztopy na Pomorzu. Ekspert Politechniki Gdańskiej wyjaśnia skutki dla środowiska
Na Pomorzu śnieg leżał niemal dwa miesiące, tworząc zimową kołdrę grubą miejscami na 40 centymetrów. Temperatura skoczyła powyżej zera, miejscami do 10°C, a deszcz dolał swoje trzy grosze. I tu zaczyna się historia, w której tempo topnienia śniegu ma dla środowiska znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać.
Dlaczego tempo topnienia śniegu jest tak ważne?
Jeśli śnieg topnieje powoli, woda ma czas wsiąknąć, zasilić gleby i wody gruntowe. Ale gdy przychodzi gwałtowna odwilż, woda nie ma gdzie się podziać. Spływa po powierzchni do rzek, co prowadzi do wezbrań i lokalnych podtopień. A jeśli na rzekach zalega jeszcze lód, ryzyko zatorów rośnie. Gwałtowne roztopy oznaczają też, że ogromna ilość wody opuszcza krajobraz w krótkim czasie. Zamiast zasilać gleby, ucieka do morza. W efekcie wiosną możemy mieć paradoks: po śnieżnej zimie suchą glebę.
Ile potrwa odwilż na Pomorzu?
Na Pomorzu śnieg utrzymywał się przez blisko dwa miesiące, ale teraz jego los jest przesądzony. Odwilż, która ruszyła w drugiej połowie lutego, nie tylko się utrzymuje, ale wręcz nabiera rozpędu. Temperatury rosną dzień po dniu, a prognozy mówią jasno: w tym tygodniu termometry pokażą od 5 do nawet 11°C. W takich warunkach śnieg nie ma szans – topnieje w tempie kilku centymetrów na dobę, a deszcz działa jak dodatkowy katalizator.
Czy da się przewidzieć, ile to jeszcze potrwa? Owszem, choć z zastrzeżeniem, że natura lubi płatać figle. Na nizinach Pomorza biała kołderka zniknie praktycznie całkowicie w ciągu 3–5 dni. W miejscach zacienionych proces może potrwać nieco dłużej, ale mówimy raczej o dniach niż tygodniach. Bałtyk w tym okresie działa jak gigantyczny wkład chłodzący, trzyma temperaturę w ryzach i nie pozwala jej tak szybko wystrzelić. Dlatego na Pomorzu śnieg nie znika w tempie ekspresowym, ale też nie ma szans na przetrwanie. Dodatnie temperatury w dzień, przymrozki w nocy, wilgotne powietrze i wiatr to wszystko składa się na pogodowy miks, który konsekwentnie „zjada” pokrywę śnieżną.
Zima i odwilż pod lupą – bilans środowiskowy
W czasie odwilży Polska przypomina patchworkową kołdrę. Na zachodzie śnieg zniknął szybciej, temperatury sięgają 10°C. W górach śniegu jest dużo, a IMGW ostrzega przed gwałtownymi roztopami. Na północnym wschodzie zima trzyma się najdłużej.
Najbardziej skomplikowana jest sytuacja na rzekach. Lód na Wiśle i jej dopływach wciąż się utrzymuje, a spływająca kra może tworzyć zatory i powodować gwałtowne piętrzenia wody.
Śnieg jest dla roślin jak kołdra: jeśli pokrywa jest gruba i stabilna, oziminy śpią spokojnie. Jeśli kołdra znika, wraca, znika i wraca, rośliny przeżywają pogodowy rollercoaster. Na Pomorzu długa pokrywa śnieżna była korzystna. Chroniła glebę przed mrozem i wysychaniem, a rośliny przed uszkodzeniami. Problem zaczyna się teraz: gwałtowne roztopy mogą prowadzić do wymakania, czyli sytuacji, w której rośliny stoją w wodzie jak w zimnej kąpieli.
Z kolei szybki odpływ wody do rzek oznacza, że gleba nie zdąży się dobrze nawodnić, a to może odbić się na wiosennej wegetacji. W regionach, gdzie śniegu było mało, gleba może wejść w sezon sucha. Na wschodzie i w górach sytuacja jest odwrotna: tam śnieg chronił rośliny, ale jego gwałtowne topnienie może prowadzić do lokalnych powodzi i erozji.
Wniosek? Tegoroczny urodzaj będzie mocno zróżnicowany regionalnie. Jedne pola skorzystają z zimowej kołderki, inne odczują skutki odwilżowej huśtawki.
Zima „jak dawniej”, ale klimat się zmienia
Tegoroczna zima na tle ostatniej dekady była powrotem klasyki. Na Pomorzu śnieg utrzymał się blisko dwa miesiące, a temperatury spadały poniżej –25°C. To rzadkość w czasach, gdy okres zalegania śniegu w Polsce skrócił się o około 40% w ciągu ostatnich czterech dekad.
Choć była bardziej „prawdziwa” niż poprzednie, nie zmienia to długoterminowego trendu. Klimat nadal się ociepla, a takie epizody są dziś bardziej wyjątkiem niż normą.