Szachy – gra, która nigdy się nie nudzi | Politechnika Gdańska

Treść strony

Aktualności

Data dodania: 2022-07-11

Szachy – gra, która nigdy się nie nudzi

arcymistrz
9 czerwca na Politechnice Gdańskiej odbyła się symultana szachowa. Wzięło w niej udział 27 studentów i pracowników uczelni. Każdy z nich rozegrał swoją partię z arcymistrzem szachowym Aleksandrem Miśtą, który jest absolwentem i byłym doktorantem Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej. O tym, co daje gra w szachy i dlaczego jest tak pasjonująca, z Aleksandrem Miśtą oraz prof. Grzegorzem Graffem z WFTiMS rozmawia Barbara Kuklińska-Nowak.

Barbara Kuklińska-Nowak: Skąd pomysł na szachową imprezę na Politechnice Gdańskiej?
Grzegorz Graff: Pomysłodawcą był dziekan prof. Józef Sienkiewicz, który pamiętał naszego absolwenta i jego osiągnięcia. Ja podchwyciłem temat, bo sam jestem wielbicielem szachów
i aktywnym graczem. Arcymistrza nie trzeba było długo namawiać, chętnie zgodził się na rozegranie symultany na Politechnice. Do udziału zaprosiliśmy studentów i pracowników. W sumie w imprezie wzięło udział 27 chętnych.

Pojawili się jacyś wymagający zawodnicy?
Aleksander Miśta: Oczywiście. Cała symultana trwała około trzech godzin, w sumie mam na koncie 23 zwycięstwa i cztery remisy. Byłem bardzo mile zaskoczony poziomem graczy,
a wiele partii wymagało ode mnie sporego wysiłku i skupienia.

Szachy to gra rozwijająca szereg umiejętności i kompetencji. Co możemy zyskać poza samą przyjemnością intelektualnej rozrywki?
Grzegorz Graff: Przede wszystkim uczymy się trudnej umiejętności podejmowania decyzji. Szachy to nieustanne dokonywanie różnorodnych wyborów i ryzykowanie. Do tego dochodzą, dla mnie szczególnie pasjonujące, silne związki szachów z matematyką. Wiele problemów czysto matematycznych formułowanych jest w kontekście szachów właśnie. Na przykład z zakresu kombinatoryki – ile hetmanów można ustawić na szachownicy, żeby się nie atakowały wzajemnie. Dopiero niedawno ten problem udało się rozwiązać (na szachownicach o różnych wymiarach), a wielu naukowców nad nim pracowało [patrz str. 56 – red.]. Takich problemów jest mnóstwo: szachy stanowią dla matematyków potężne źródło inspiracji. Warto też wspomnieć, że wielu wybitnych szachistów było także matematykami – na przykład Max Euwe, szachowy mistrz świata z Holandii, albo Emanuel Lasker, również mistrz świata, ale także matematyk, filozof i brydżysta.
Aleksander Miśta: Nie możemy też zapominać, że szachy są dyscypliną sportową i jak każdy sport uczą wytrwałości, konsekwencji, dążenia do celu, cierpliwości i systematycznej pracy, bez której nie można spodziewać się osiągnięć.

Jak się zostaje arcymistrzem szachowym?
Aleksander Miśta: Miałem 4 lata, kiedy mój tata nauczył mnie grać w szachy. Od razu bardzo mi się to spodobało i miałem chęci na więcej. Zacząłem uczęszczać do klubu szachowego, gdzie mogłem grać z różnymi przeciwnikami i jako ośmiolatek zdobyłem mistrzostwo Polski, co było znaczącym osiągnięciem, zwłaszcza że grałem z dużo starszymi ode mnie zawodnikami. Po zdobyciu tego tytułu wsiąkłem na dobre, a apetyt na więcej wciąż rósł. Miałem indywidualnych trenerów, a na koncie coraz więcej sukcesów. Kiedy rozpocząłem studia na WFTiMS, zdobyłem tytuł arcymistrza szachowego i zostałem czołowym szachistą Polski. W szachach, tak jak w innych sportach, tworzone są listy rankingowe najlepszych zawodników i przez pewien czas byłem w TOP 5 zawodników w Polsce. Szachom poświęcałem bardzo wiele czasu. Przygotowania do zawodów to wiele godzin analiz rozgrywek, czytania literatury szachowej.
Kiedy zostawałem arcymistrzem, szachistów z tym tytułem było w naszym kraju kilkunastu, obecnie jest ich około pięćdziesięciu.

Czy to oznacza, że szachy zyskują na popularności?
Aleksander Miśta: Na pewno tak. W Polsce szachy nie były modne, w szkołach dzieci nie są uczone tej gry. W Stanach Zjednoczonych, gdzie obecnie pracuję na uczelni jako menedżer drużyny szachowej, ta gra jest znacznie bardziej powszechna i dostępna wśród młodych ludzi – tam każda szkoła ma swój program szachowy, co w Polsce niestety nie istnieje. Na pewno na wzrost zainteresowania szachami wpłynął serial „Gambit królowej”. Wiele dzieci i nastolatków dzięki obejrzeniu tego filmu rozpoczęło swoją szachową przygodę. Również w szachach zawodowych widać, że coraz młodsze osoby zdobywają tytuły i są na szczycie list rankingowych. Jednocześnie, chociaż to sport bezkontuzyjny, to jednak bardzo wymagający – trzeba mu poświęcić czas i mieć dobrą kondycję, bo granie wielogodzinnych partii to naprawdę duży wysiłek fizyczny. Trudno też zawodowstwo połączyć
z rodziną i innymi zobowiązaniami. Dlatego czterdziestolatkowie to już często szachowi emeryci.
Grzegorz Graff: Poza wspomnianym serialem słyszymy teraz o szachach również dzięki naszemu młodemu, rewelacyjnemu szachiście. Jan-Krzysztof Duda ma 24 lata, w 2013 roku uzyskał tytuł arcymistrza, a w ubiegłym roku został zwycięzcą Pucharu Świata. Jego sukcesy powodują zainteresowanie mediów i wpływają na rosnącą popularność szachów.

Grają Panowie od dzieciństwa. Czy szachy naprawdę nigdy się nie nudzą?
Grzegorz Graff: Liczba szachowych kombinacji jest prawie nieskończona i to jest w tej grze fascynujące.
Aleksander Miśta: Gram już tyle lat i jeszcze nigdy nie trafiła mi się taka sama partia. W trakcie przygotowań do zawodów przeglądam bazę danych, sprawdzam swoich przeciwników i ich sposób gry, by dopasować odpowiednią strategię do stylu gry. W bazach danych są dostępne miliony partii, a każda z nich jest inna i niepowtarzalna. Im bardziej zagłębiamy się w szachy, tym są one ciekawsze.
Grzegorz Graff: Mówi się, że szachy są nie tylko sportem, ale i sztuką, dlatego że często na szachownicy mamy do czynienia z pięknymi motywami, kombinacjami wielkiej głębi. Na szachownicy rozgrywa się coś niepowtarzalnego, a wiedza szachowa jest przeogromna i zawsze jest miejsce, żeby nauczyć się nowych rzeczy. Do tego dochodzi element rywalizacji, co również przyciąga graczy. Dlatego mówienie o nudzie
w szachach to moim zdaniem całkowite nieporozumienie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

W symultanie szachowej z arcymistrzem Aleksandrem Miśtą wzięło udział 27 uczestników. Imprezę otwierał prof. Janusz Nieznański, prorektor ds. umiędzynarodowienia i innowacji, wykonując pierwsze posunięcie na jednej z szachownic. Sędzią głównym wydarzenia był prof. Grzegorz Graff (mistrz krajowy w szachach).
Wśród graczy znaleźli się zarówno studenci, jak i pracownicy naszej uczelni. Po zaciętej grze czterem z nich udało się zremisować z arcymistrzem; byli to:
prof. Józef E. Sienkiewicz; dr inż. Tomasz Klajbor; student Szymon Gilla; student Michał Małkowski. Wydarzenie odbyło się w ramach obchodów 40-lecia WFTiMS.

Barbara Kuklińska-Nowak / Dział Promocji
barbara.nowak@pg.edu.pl

214 wyświetleń