Przejdź do treści

Aktualności

Data dodania: 2020-10-08

Prof. Andrzej Czyżewski z nagrodą Osobowość Roku 2020 [#LudziePG]

na zdjęciu prof. Andrzej Czyżewski, w tle wyświetlacz ze znakiem ograniczenia prędkości do 50 km/h
Nauczyciel akademicki, naukowiec i wynalazca związany z Politechniką Gdańską od blisko 40 lat. Kierownik Katedry Systemów Multimedialnych na Wydziale ETI PG, w której kształci kolejne pokolenia naukowców i wspiera rozwój polskiej nauki. Laureat licznych nagród i wyróżnień, z czego ostatnia z nich to tytuł Osobowości Roku 2020 na Politechnice Gdańskiej. – To docenienie nie tylko mojej pracy, ale całej katedry i jej pracowników – podkreśla prof. Andrzej Czyżewski.

Maciej Dzwonnik, rzecznik PG: Poświęcił pan całe swoje życie zawodowe Politechnice Gdańskiej. Rozpoczął pan tu pracę zaraz po studiach, w wieku 26 lat. Obecnie młodzi naukowcy obierają często inną ścieżkę kariery.

Prof. Andrzej Czyżewski: Rzeczywiście, natomiast po prawie 40 latach pracy na naszej uczelni uważam, że niczego bym w tej ścieżce nie zmienił. W mojej opinii stabilność zatrudnienia i ciągłość pracy to duża zaleta, która pozwala zbudować warsztat pracy dopasowany do swoich możliwości i kompetencji. To przekłada się z reguły na efektywną działalność naukowo-badawczą.

W moim przypadku, jako pasjonata nowoczesnych technologii już od czasów dzieciństwa, taka ścieżka okazała się właściwa. Młodzi naukowcy powinni pamiętać, że praca w sektorze prywatnym często jest ograniczona przez kierunek rozwoju obrany przez daną firmę, czy przedsiębiorstwo. Z kolei praca akademicka daje zdecydowanie więcej wolności naukowej, a jeśli robi się na co dzień to, czym się człowiek interesuje, to praca nie męczy, tylko daje satysfakcję.

Zawsze chciał pan zostać naukowcem?

- Już jako nastolatek miałem zacięcie do nauk technicznych i zajmowałem się podobnymi zagadnieniami, które poruszałem później w pracy zawodowej. Gdy miałem 12-13 lat budowałem pierwsze urządzenia elektroniczne, a kilka lat później nawet autorskie studio nagrań we własnej piwnicy. Studiowałem już wtedy na Politechnice Gdańskiej, większość aparatury wykonałem własnymi rękoma, w oparciu o stary i niepotrzebny sprzęt zalegający w uczelnianych magazynach. Wyszło na tyle dobrze, że przez pewien czas wraz z kolegami z uczelni prowadziłem z tego „studia” studenckie audycje dla Polskiego Radia w ramach popularnego cyklu „Lato z radiem”. Bardzo miło wspominam ten epizod.

Po takich początkach trudno wyobrazić sobie inny kierunek, niż inżynieria dźwięku.

- To prawda, natomiast podejmując studia na PG miałem ogromne szczęście trafić na wspaniałych mentorów, czyli doc. dr. inż. Gustawa Budzyńskiego i doc. dr inż. Mariannę Sankiewicz. Od razu po obronie trafiłem do stworzonego i kierowanego przez nich Zakładu Inżynierii Dźwięku. Najpierw zostałem tam asystentem, a w 1992 r., gdy doc. Budzyński odchodził na emeryturę, przekazał mi kierowanie tym zakładem. Z upływem kolejnych lat i rozwoju zainteresowań badawczych na kolejne obszary, m.in. z zakresu elektroniki, telekomunikacji, informatyki i technologii medycznych, przekształcił się on w Katedrę Inżynierii Dźwięku, później Dźwięku i Obrazu, a następnie w Katedrę Systemów Multimedialnych, która funkcjonuje do dziś.

Podkreśla pan często, że zamiast o sobie, woli pan mówić o pracy: swojej i zespołu, o waszych technologiach i wynalazkach. Porozmawiajmy więc właśnie o nich. Który z waszych wynalazków był dla pana szczególnie ważny?

- Trudno jest wybrać jeden najważniejszy. Poza tym nierzadko zdarzało się, że poszczególne projekty badawcze w obrębie naszej katedry były kontynuacją, bądź poszerzeniem zakresu badań zapoczątkowanych wcześniej. Wszystkie mają natomiast jeden wspólny mianownik - prowadzimy je z zamiarem wdrożenia do powszechnego użytku, najczęściej w oparciu o umowy z dużymi partnerami zewnętrznymi i międzynarodowymi korporacjami.

Przykładem takich działań jest np. projekt IDENT, czyli multimodalny, biometryczny system weryfikacji tożsamości klienta bankowego, który zrealizowaliśmy w partnerstwie z PKO BP, największym banku w Polsce, a także przy udziale gdańskiej firmy Microsystem. System pozwala na automatyczne identyfikowanie i uwierzytelnianie tożsamości danej osoby na podstawie układu naczyń krwionośnych dłoni, kształtu twarzy, głosu albo podpisu składanego specjalnym biometrycznym pióro.

Innymi słowy, klient banku może być rozpoznany w placówce nie posiadając nawet przy sobie dokumentu tożsamości, a przy okazji dużo trudniej będzie się pod niego podszyć. Obecnie pracujemy już nad kolejnym projektem, który powinien jeszcze pogłębić możliwości biometrycznego uwierzytelniania tożsamości.

Testując ten system, PKO Bank Polski zamontował w swoich placówkach ponad 100 stanowisk biometrycznych. Jak do tego sposobu weryfikacji podchodzili klienci banku?

- Wbrew pozorom, bardzo pozytywnie. Udział był dobrowolny, a mimo tego zgromadziliśmy bardzo szeroki zakres materiału do dalszych badań, czyli ok. 200 tys. próbek od 10 tys. klientów. Ludzie coraz częściej zwracają uwagę na takie aspekty, jak cyberbezpieczeństwo i ochrona swoich danych, a ten system docelowo może pomóc ochronić im swoją tożsamość i zapobiec oszustwom.

Powszechnie znany jest też pański wynalazek o nazwie CyberOko. Kilka lat temu został nawet polskim wynalazkiem roku, zdobył też szereg innych prestiżowych wyróżnień: m.in. godło promocyjne „Teraz Polska” i międzynarodową nagrodę medyczną Prix Galien.

- To prawda, natomiast tu również powiela się schemat, o którym mówiłem wcześniej: poszczególne projekty i prace badawcze często są kontynuacją i efektem działań wykonanych wcześniej. W obrębie naszej katedry przygotowaliśmy np. szereg systemów służących prowadzeniu telemedycznych badań przesiewowych zmysłów służących do komunikowania się, czyli słuchu, wzroku i mowy. Działania te były oparte o bliską współpracę z prof. Henrykiem Skarżyńskim, dyrektorem Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, a rozwiązania, które wspólnie wypracowaliśmy, są wykorzystywane na obszarze całego kraju oraz za granicą. Przykładowo, za pomocą systemów do prowadzenia badań słuchu, przebadano w Polsce ponad milion dzieci w wieku szkolnym, a rozwiązania te są stosowane do badań na pięciu kontynentach.

W tej samej dziedzinie udało się nam opracować m.in. aparat wspomagający osoby jąkające się, sztuczną krtań i systemy logopedyczne oparte na metodzie Tomatisa, czyli z użyciem kostnego przewodzenia dźwięków. Natomiast urządzeniem służącym do komunikowania się z otoczeniem przez osoby w śpiączce jest właśnie wspomniane przez pana CyberOko. Na bazie uzyskanych doświadczeń pracujemy też nad CyberBed - „cyberłóżkiem”, które pomogłoby uniknąć wykluczenia cyfrowego osobom np. po ciężkich wypadkach komunikacyjnych.

Można powiedzieć: nauki techniczne w służbie medycyny.

- Nawet więcej: w służbie dla człowieka. Pracując nad CyberOkiem staraliśmy się zintegrować trzy różne technologie: śledzenia wzroku, komputerowej emisji zapachów oraz analizy bioelektrycznej aktywności mózgu pacjenta, a wszystko to u ludzi o obniżonej świadomości. CyberOko spełnia dzięki temu dwa główne zadania: wykorzystuje się je zarówno w procesie diagnozy pacjenta, jak i do późniejszej terapii i leczeniu, poprzez stymulację i możliwość nawiązania przez pacjenta bezpośredniego kontaktu z terapeutą, czy członkami rodziny. Uważam, że obowiązkiem naukowców jest dać takim ludziom szansę na wyrażanie swoich uczuć i myśli.

A nad czym pan i naukowcy z Katedry Systemów Multimedialnych pracujecie obecnie?

- Oprócz wspomnianych działań wokół projektu CyberBed, czy też kontynuacji projektu IDENT, pracujemy również nad projektem INZNAK, czyli „inteligentnymi” znakami drogowymi do adaptacyjnego sterowania ruchem pojazdów. Gdy uda się go wdrożyć, opracowane przez nas urządzenia będą komunikować się między sobą w technologii V2X i aktywnie reagować na sytuację na drodze, sugerując kierowcom odpowiednią do sytuacji prędkość jazdy.

Pracujemy również nad systemem rozpoznawania mowy na podstawie ruchów warg oraz nad interfejsami łączącymi ludzki mózg z komputerem. Kolejny projekt to technologia bezdotykowego monitorowania pacjentów z podejrzeniem zachorowania na Covid-19, rozwijana i badana klinicznie wspólnie z zespołem prof. Krzysztofa Narkiewicza z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Przygotowujemy się także do monitorowania akustycznego i wizyjnego turbin elektrowni wiatrowych.

W osobnym wywiadzie rozmawiałem z dr. Michałem Kucewiczem, który jest pracownikiem pańskiej katedry. Dr Kucewicz opowiadał w nim o mechanizmach leżących u podstaw funkcjonowania ludzkiego mózgu i pamięci, ale mówił wtedy również o możliwościach rozwoju dla młodych naukowców, jakie daje praca na Politechnice Gdańskiej. Czy są one dziś lepsze od tych, gdy pan rozpoczynał swoją karierę naukową?

- Pod wieloma względami tak. Co więcej, nasza uczelnia jest techniczna, zatem w odróżnieniu od wielu innych ośrodków akademickich może bezpośrednio oddziaływać na gospodarkę. Kształcenie studentów to jedno, tymczasem trzeba pamiętać też o potrzebie stwarzania warunków do harmonijnego rozwoju młodym naukowcom, również poprzez aktywną współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym oraz dzięki upowszechnianiu wyników w renomowanych czasopismach naukowych.

Na co dzień mocno się staram, żeby młodym pracownikom naszej katedry nie zabrakło pomysłów na innowacyjne projekty naukowo-techniczne, ale ich realizacja często jest uzależniona od możliwości uczelni. W naszym przypadku widać, że z każdym rokiem te możliwości są coraz większe.


#LudziePG to nowy cykl redakcyjny Działu Promocji Politechniki Gdańskiej, w którym będzie można poznać życiorysy i dokonania naukowców naszej uczelni, pracujących na co dzień nad ciekawymi i innowacyjnymi projektami badawczymi. Zgłoszenia kandydatur do kolejnych odcinków można wysyłać na adres rzecznika prasowego PG: maciej.dzwonnik@pg.edu.pl.

580 wyświetleń